Wszyscy mają dość hipermarketów. Ceny, owszem, są przystępne. Niestety, jakość oferowanych produktów jest wątpliwa, żeby nie powiedzieć „śmieciowa”.
Świeże owoce, warzywa, pieczywo, mięso.. istnieją liczne produkty, których nie lubimy pozyskiwać w wielkich ogólnobranżowych sklepach. Powodów jest wiele. Przede wszystkim, właściciel takiego ogromnego sklepu chce zapewnić asortyment i odpowiednią liczbę produktów na półkach sklepowych. Konsekwencją jest ustawiczne psucie się żywności. Wtedy do gry wkraczają „triki” jak nacieranie chemią produktów i inna czarna magia.
Mały sklepik spożywczy to dziś złoty interes. Warunkiem koniecznym jednak jest inwestycja w odpowiedni asortyment. Marketing oparty na przekonaniu konsumenta, że oferowana żywność jest świeża i zdrowa, może przynieść ogromne zyski. Społeczeństwo ma dosyć srebrzących się wędlin i wodnistych serów. Pomnażanie pieniędzy może być o tyle łatwe, jeśli w godzinach wieczornych zdecydujemy się na sprzedaż alkoholu.

Ludzie piją i w dobie kryzysu raczej prędko nie odstawią tej „relaksującej” substancji. Niestety, sprzedaż alkoholu wymaga wdrożenia pewnych zabezpieczeń, do których niewątpliwie należą systemy alarmowe. Nietrudno o delikwenta, który nagle poczuje napływ boskiej mocy i postanowi porozbijać sklepowe witryny. Monitoring przy tym biznesie jest wręcz niezbędny. Przykładowo, centrale alarmowe Satel pozwolą uzyskać obraz z wielu kamer a rozpoznanie przez policję przestępcy będzie wyjątkowo łatwe. Ruchome kraty w oknach i „okienko” w drzwiach już dawno znalazły zastosowanie w tej branży. Również dobre uliczne oświetlenie złagodzi obyczaje tłumu.
Zagraniczne koncerny nie wyplenią sprytnych i racjonalnych przedsiębiorców. Dla pewnych osób dostępność i jakość produktu spożywczego będą stać wyżej w psychologicznej hierarchi od szerokiego wyboru „naszprycowanych” chemią wyrobów spożywczopodobnych.
Dobra lokalizacja i mądre zabezpieczenia gwarantują lata pełne „prosperity”.
